Kochani,

Minęło już kilka miesięcy od mojej niespodziewanej choroby, która przyszła dosłownie jak złodziej w nocy. Z zupełnego zaskoczenia.
Powiem, że nie byłem przygotowany na to.
Po moich piętnastu latach pod jednym dachem z Kardynałem Adamem, wydawało mi się, że ja jeszcze mam wiele lat przed sobą.
Myślałem, że skoro nic mi nie dolega, wiec moje zdrowie jest w porządku. To było moje myślenie. Życie potoczyło się inaczej.
Było mi ciężko na początku, nawet bardzo. Nie potrafiłem i nie chciałem być pacjentem.
Ale kto pyta chorego w takich chwilach? Uczyłem się więc wraz z chorobą słuchać innych. To były dla mnie długie rekolekcje, nawet się nie nudziłem.
Dzisiaj pragnę Wam podziękować za Waszą modlitwę, za zatroskanie tak tutaj w Zambii, jak i w Polsce.
W szczególny sposób podziękowanie dla Mpunde, Chilumba i rodzinnego Godziszowa. Za odwiedziny i słowa pokrzepienia za bycie blisko mnie.
Dziękuje i niech Bóg Wam błogosławi.
Wróciłem do życia i cieszę się, bo jak tu nie cieszyć się nowym życiem.
Czynię to na mojej nowej parafii w Chilumba z moimi ludźmi.
Oby tylko to trwało jak najdłużej.
A ponieważ moja choroba dotyczyła serca, wiec zacytuje na zakończenie Humor Ojców Pustyni:
Pewien starzec zapytał innego starca: „według ciebie bracie, lepiej iść za głosem serca czy rozumu?”
Zapytany odpowiedział: „Serca”
Ale dlaczego? „Z prostego powodu: serce podpowiada, co jest obowiązkiem, gdy rozum dostarcza pretekstów, aby tego nie czynić"